Nie jest dobrze. Prawdę mówiąc nikt nie wie ile ścieków ląduje w ziemi. Możemy tylko szacować. A szacunki nie napawają optymizmem. Raporty Najwyższej Izby Kontroli i wyniki kontroli przeprowadzanych przez służby Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska pokazują, że Gminy posiadają szczątkową wiedzę na temat ilości produkowanych i wywożonych ścieków bytowych przez mieszkańców. Zdarzają się przypadki, że wywożone jest na zlewnie niecałe 20% wytworzonych na terenie całej gminy ścieków, a zakładając dodatkowe wykorzystanie prywatnych odsetek ten może być jeszcze gorszy. Bywa tak, że gminy nie prowadzą żadnej ewidencji. Warto przeczytać tylko kilka stron podsumowania wyników kontroli NIK, aby zacząć traktować problem na serio.

Przystępując do Unii Europejskiej zobowiązaliśmy się od 1 stycznia 2016 roku ( po ponad 10-letnim okresie przejściowym) przestrzegać Dyrektywy Ściekowej UE. Dzisiaj 1334 aglomeracje nie spełniają warunków Dyrektywy. O jakości gospodarki wodno-ściekowej na obszarach wiejskich to strach mówić…

Prawo wodne od 1 stycznia 2018 roku nakazało uchwalać strefy ochrony bezpośredniej i pośredniej ujęcia wody (w 2011 roku wprowadzono przepisy prawa wygaszające strefy ochrony pośredniej, których konieczność ustanowienia była opisana w przepisach obowiązujących przed 2002 rokiem). Jak na razie tylko nieliczne gminy podjęły działania zmierzające do ich stosowania. Większość czeka, bo ustawa pozwala zrobić to w okresie 3 lat. Na co czekać skoro i tak trzeba będzie to zrobić, a przecież chodzi o ochronę wody, którą pijemy. Raporty NIK wskazują, że przedsiębiorstwa wodociągowe mają duży problem z zachowaniem odpowiednich parametrów wody.

Zdajecie sobie Państwo sprawę, że nikt nie zastanawia się ile nieszczelnych szamb i nie badanych ścieków z przydomowych oczyszczalni znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ujęcia wody, którą pijecie?

Zgodnie z art. 3 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, gminy prowadzą ewidencję zbiorników bezodpływowych i ewidencję oczyszczalni przydomowych. Ewidencja ma być prowadzona w celu kontroli częstotliwości wywozu ścieków i osadu. To fikcja. Jeżeli Gmina nie wie ile osób faktycznie korzysta, jaką pojemność ma szambo, i nie żąda umów i rachunków za wywóz ścieków na zlewnie, to skąd ma to wiedzieć? Od firm wywożących ścieki od mieszkańców? A kto jest w stanie skontrolować ich sprawozdania? Prawdą jest tylko to co    trafia na zlewnię. I tylko od tych mieszkańców, którzy to rozumieją.